Są takie książki, w który mam ochotę podkreślać co drugie zdanie i pozaginać wszystkie rogi. „SUPERMENKI. O seksie, władzy i pogoni za perfekcją” Debory Spar jest jedną z nich.

Debora L. Spar rzecze:

1. Współczesne kobiety* MOGĄ wszystko.
2. Współczesne kobiety sądzą, że MUSZĄ tego wszystkiego dokonać.
3. To niemożliwe.

Tak w największym skrócie można streścić genezę i diagnozę frustracji nowoczesnych kobiet autorstwa Spar. Mnie ta diagnoza całkiem przekonuje. Rozwinę.

Oto dzięki odważnym i walecznym feministkom**, kobiety dostały po raz pierwszy w dziejach możliwość swobodnego kształtowania swojego losu. Wyboru partnera/zawodu/momentu na zajście w ciążę/lub nie. To cudownie.
Jednocześnie te same wyzwolone z ograniczeń fizjologii i mentalności, świadome i wykształcone, ambitne i zawzięte jak diabli prawnuczki sufrażystek nie zatraciły wcale „chromosomu odpowiadającego za posiadanie piersi, macicy i poczucia winy”. I dlatego buba.

Mówiąc krótko: jakoś tak, kurna, jest, że nawet najzdolniejsze absolwentki Harvardu, choć mogą szefować ONZ, być astronautkami, zegarmistrzyniami albo tresować delfiny, nadal nie przestają chcieć być matkami i żonami (i to właśnie żonami, nie – kochankami czy partnerkami). A do tego chcą być piękne (no, przynajmniej z grubsza zadbane). Dziwne, nie?

supermenki-o-seksie-wladzy-i-pogoni-za-perfekcja

Nie streszczę Wam tutaj całej wywiedzionej z ekonomii i etologii, maksymalnie pokręconej (ale bardzo przekonująco zrekonstruowanej przez autorkę) genezy takiego stanu rzeczy, tzn. dlaczego u diabła ciągle ci mężowie i te dzieci, skoro jest nu jazz, kuchnia fusion, imprezy swingersów i Wielki Zderzacz Hadronów??? Ale zgadzam się – przytłaczająca większość kobiet tak ma i tyle. Ma też w związku z tym wiecznie w plecy, bo kosztuje je to znacznie więcej WYRZECZEŃ niż mężczyzn.

Zgadzam się też, że są trzy wyjścia z tej sytuacji:

a) próbować mieć to wszystko na raz (próbujemy, próbujemy, ale ni cholery nie idzie);

b) odpuścić jedno albo drugie (nie ma mowy!)

c) zmienić układ tak, by stało się to dla nas możliwe, tak jak dla facetów (bingo! oni, nawet dziś umiejętnie i BEZ POCZUCIA WINY łączą życie rodzinne i rozwój osobisty).

Jak? No, to już trudniejsze, ale przynajmniej wiadomo, o co walczyć (Spar ma swoje odpowiedzi, sobie przeczytajcie).

Tymczasem, jak przytomnie zauważa autorka „Supermenek”, przewlekle sfrustrowane niemożnością satysfakcjonującego godzenia ról w ramach męskiego świata (tzn. takiego, w którym całą potwornie czasochłonną domowo-dzieciową logistyką zajmują żony), kobiety coraz częściej oddają kolejne zdobyte przyczółki, by w spokoju sumienia zająć się „tylko” domem*** (rzadziej tylko pracą). Albo póty gonią w piętkę, póki nie padną.

A nie o to walczyły ich babki. Nie tego chciały ich matki. I nie taki los im się marzy dla córek.

Kobiety dostosowały się do (męskiego) świata. Teraz ten świat musi choć trochę dostosować się do kobiet.
Z resztą sobie poradzimy.
Jak zawsze.

 

* z klasy średniej w krajach zachodnich demokracji

** tak, drogie sceptyczki, to feministkom, nikomu innemu, zawdzięczamy prawo do głosowania i startowania w wyborach, do wyższej edukacji czy antykoncepcji, że wymienię tylko te najbardziej fundamentalne z praw, które dziś traktujemy jak powietrze

*** oczywiście nadal pracując, bo z czegoś trzeba żyć, ale już bez napinania się na karierę i awans

 

 

Pin It on Pinterest

Share This