• <3

  • kotruski

    W sumie dobry pomysł

    • admin

      Co nie? 😉 Służę też przepisami na ciastka

  • Ania

    Nie wiem dlaczego nie daje się innym ludziom prawa do zjedzenia kolacji w spokoju i w miłej atmosferze. Właśnie oglądałam Pani wypowiedź w faktach TVN – to Pani powinna się zastanowić nad sobą i podejściem do innych ludzi. Nikt nie musi mieć ochoty na wąchanie cudzej kupy przy jedzeniu, nawet jeśli jest to kupa dziecka. Mam wrażenie, że to właśnie ludzie bez dzieci traktowani są jak zło konieczne przez takie osoby jak Pani, muszą tolerować wszystkie zachowania rodziców i ich dzieci, a wcale nie muszą mieć na to ochoty. Tylko patrzeć jak za chwilę inni też zaczną załatwiać się przy stolikach w restauracji. Więcej zrozumienia i tolerancji!

    • Ania2

      Popieram Anię. Pani wypowiedź w TVN byla niemile agresywna, i udeża pani w bezdzietnych.A bezdzietny ejst gorszy? A co jesśli bezdzietny nie ma dziecka bo mu zdrowienie pozwala?Niech pani zapamięta raz na całe życie,że wszystko co nam dane może być i odebrane.Tzn. bezdzietny nagle moze zostać rodzicem,a tak jak pani czyli matak nagle może stć sie bezdzietna.Takze nosa niech pani tak nie zadziera do góry, i nie czuje sie lepsza. Obrzydliwa postawa.

      • Peacemaker

        Dla mnie akurat postawa życzenia komuś bezdzietności lub utraty dziecka jest obrzydliwym hejterstwem i pokazem niezrozumienia tematu. Ja akurat temat doskonale znam z autopsji, bo 10 lat po leczeniu zagrożenia bezpłodnością zostałem ojcem. Czymś zupełnie innym jest tłumaczenie, że dziecko to nie „fanaberia” i „patologia”, więc promowanie singla żyjącego tylko dla kasy jako „wzorca postępu” jest wręcz niebezpieczne, a co innego twierdzenie, że jak komuś się życie nie poukładało i jest sam lub nie ma dzieci, bo jest chory, to jest leń, wałkoń i powinien płacić „bykowe”. Autorka bloga nie uderzała w bezdzietnych, tylko w promujących bezdzietność.

        • admin

          A dokładnie w aprioryczne założenie, że bezdzietność jest „domyślnym” stanem użytkownika przestrzeni publicznej. Podobnie jak młodość i pełna sprawność. Dzięki Peacemaker za odniesienie się do moich słów, a nie do tego, co zdawało Ci się, że powiedziałam. I gratuluję pięknego zwycięstwa w walce o ojcostwo. Serdeczności!

        • Chris

          Nie widzę nic złego w promowaniu wartości chrześcijańskich. Nie widzę nic złego w promowaniu wielodzietności i wielopokoleniowości.
          Nie widzę nic złego w promowaniu bezdzietności, hedonizmu czy konsumcjonizmu.

          Każdy zyje tak jak lubi.

  • Ola

    Przepraszam, ale wg mnie ciasteczka są obrzydliwe….

    • admin

      Nie ja piekłam, więc się nie gniewam 🙂

      • Micur

        Ja także oglądałem Pani dzisiejszą wypowiedz. Głęboko nie zgadzam się z Pani tokiem rozumowania. W naszej polskiej kulturze /a nadal taka istnieje/ czynności fizjologiczne są nadal czynnościami bardzo intymnymi i nawet u małego dziecka takim ta czynność pozostaje. Żadna matka nie ma prawa epatować postronnych obserwatorów takim faktem, tym bardziej w restauracji, podczas konsumpcji czy zwykłej pogawędce przyjaciół. Dla mnie opisany przypadek to nic innego, jak najzwyklejsze chamstwo i nie ma to nic wspólnego z mizoginizmem czy niechęcią do „bachorów” i braku elementarnej kultury ich matek – by nie powiedzieć „boskich”. Wychowałem dwoje bachorów /jeden jest dyrektorem finansowym w światowym korpo, a drugi naukowcem UJ/, przy czynnym współudziale mojej żony – takiej narnolmalniejszej matki – Polki i te bachory po pół godziny /razem, do towarzystwa/ potrafiły siedzieć na nocnikach w łazience i tam załatwiać to, co normalnie tak się załatwia. Teraz jest inaczej, a Pani dorabia do prymitywnego i prostackiego zachowania pseudoracjonalną filozofię o prześladowaniu mamusi i jej szczęśliwie poczętego „bachora”. Mam nadzieję, że ciasteczka smakowały…

  • Patti

    Mam jedno pytanie? Co z godnością tego małego człowieka, którego mama gołą pupą epatuje na prawo i lewo. Uważa Pani że to jest ok? Bo mnie jakoś to nie pasuje. Taka sytauacja zdażyć się może wszędzie i zachowanie mamy świadczy tylko i wyłącznie o jej kulturze a dosadniej mówiąc o jej….prostactwie. Pani dorobiła do tego ideologię jakoby matki z dziećmi były ledwo tolerowane w miejscach publicznych. Bardzo stronnicz wypowiedź. Zareagowałabym dokładnie tak samo jak tamta kobieta bo nie po to idę do restauracji żeby wąchać dziecięce kupy i oglądać ich gołe pupy …..chyba że jest to typowa restauracja dla mam i ich pociech gdzie takie rzeczy być może są normą i wchodzę tam z pełną świadomością czego mogę się spodziewać. W innym przypadku takie rzeczy można zrobić dyskretnie i nikomu nie przeszkadzając . Więcej zrozumienia Boskamamo!
    W

  • BossyRose

    Boska Matko,

    Chodzi ludziom o dobre wychowanie w restauracji – umiesz zapanować nad dzieckiem? Super! Musisz małego lub mała przewinąć? Idziesz do wc? Super!
    ALE po Pani wypowiedzi wychodzi na to, że rodzicom wszystko wolno nie patrząc na zasady DOBREGO I WLASCIWEGO wychowania…

    Ciekawi mnie czy Pani tez swoje dziecko przewijala (przewija) na srodku restauracji i Pani to nie przeszkadza :/ bo ja osobiście przewinelabym je nawet na tej podlodze w toalecie, by nie przeszkadzać innym w jedzeniu posiłku!

    Pozdrawiam i życzę trochę zrozumienia

  • rozne

    LOL? Nie wyobrazam sobie, by ktokolwiek chcial jesc w towarzystwie obsranej pieluchy. Ja rozumiem, ze dla Pani kupa PANI dziecka jest swietoscia, ale pani wolnosc konczy sie dokladnie w miejscu gdzie zaczyna sie moja wolnosc. Rozumiem, ze dziecko robi kupe nie wtedy kiedy sie da tylk okiedy chce. Ale skoro juz zrobilo, to zapraszam do toalety jak normalny czlowiek.

  • ewaange

    Szanowna Pani.
    Pani wypowiedź w TVN wprawiła mnie w osłupienie. Jestem matką dorosłego już mężczyzny. Nigdy publicznie nie dokonywałam przy nim czynności higienicznych. Pomimo, że 20 lat temu nie było wszechobecnych przewijaków., nie miałam problemu żeby dziecku zmienić pieluchę. Nigdy nie spotkałam się z niestosownym zachowaniem obsługi różnych lokali. Wręcz przeciwnie. Na grzeczne pytanie służyli pomocą, nierzadko dodatkowym ręcznikiem. Rodzicie nie są pępkiem świata. Jeśli nie będziemy reagować, to matki zaczną dzieci kłaść na stoliku pomiędzy talerzami żeby je przebrać. No bo one są matkami! To samo tyczy się publicznego karmienia piersią. Dla mnie to zwykły brak dobrego wychowania. Czy tego uczyły Was Wasze matki? Szczerze wątpię. W ich czasach pewne kwestie należały do strefy intymności. Dzieci przewijało się zwyczajnie w łazience czy innym osobnym pomieszczeniu, karmiło się również na osobności.
    Pani mówi o dyskryminacji rodziców i byciu persona non grata? Najwyraźniej nie zna Pani znaczenia słów, których używa. A takim zachowaniem faktycznie możecie doprowadzić do tego, że na drzwiach lokali publicznych zawiną kartki zakazujące wstępu z dziećmi.
    I na koniec. Pani Kublik i tak miała stalowe nerwy. Ja zwyczajnie zwróciłabym głośno uwagę i matce i obsłudze. Bo to zachowanie było po prostu skandaliczne.

  • aaa

    Na wszystkie czynności jest odpowiednie miejsce i czas.
    Kultura osobista świadczy o człowieku.

  • gość

    Mam dosyć nawiedzonych mamusiek i ich rozwydrzonych dzieciaków.Nie pierwsze i nie ostatnie macie dzieciaki, ale nie pamiętam by kilka lat wstecz robił ktoś takie halo jak wy z posiadania dzieciaków.Sory ale nie wszystko wam wolno.Moim zdaniem restauracja powinna być strefą wolną od bachorów.Ja tam idę coś zjeść w spokoju, zrelaksować się przy dobrej lampce wina i nie potrzebuję dodatkowych atrakcji w postaci śmierdzącej kupy i wrzeszczącego bachora.Wasze dzieciaki i wy nie jesteście pępkami świata więc wyluzujcie trochę.

  • Jarek

    W pełni się zgadzam z Patti i Anią. We własnym domu proszę bardzo, jak ktoś przewija dziecko na stole na którym zaraz będzie spożywać posiłek dla mnie nie ma problemu. Gorzej, gdy robi to w restauracji na kanapie na, której za chwilę będę chciał usiąść, muszę wówczas liczyć na to że matka „zręcznie” przewinęła dziecko i nić się nie ulało. Pani (boska mamo) uznała tą sytuacje za normalną i to trochę mnie martwi. Niedługo moja żona urodzi nasze pierwsze dziecko, czy my wówczas też taką sytuacje uznamy za normalną ? Mam nadzieje, że nie. W warszawie nie brakuje restauracji w, których są specjalne składane siedzonka do przewijania niemowląt najczęściej w łazienkach, i myślę, że właśnie takie restauracje w niedalekiej przyszłości będę wybierał, a nie liczył na wygodną kanapę.
    Pomysł z pielucho-ciasteczkami raczej słaby . . .

  • Lena

    I ja dołączę do grona osób oburzonych Pani wypowiedzią. Owszem, jestem osobą póki co bezdzietną, a Pani słowa dotyczące wolności i niezależności takich kobiet jak ja, osobiście mnie dotknęły. Jest mi przykro, że całe rzesze takich kobiet jak Pani uważają, że skoro zostały matkami to należy im się specjalne traktowanie, jakoby posiadanie dziecka było swoistą ułomnością. Zaczniemy od tego, że to nie społeczeństwo kazało wam mieć dzieci, tylko jest to wasza świadoma decyzja. Dlatego też nie rozumiem, dlaczego to właśnie inni ludzie mają uczestniczyć w ponoszeniu konsekwencji waszych decyzji. Pani wypowiedź na temat wolności kobiet bezdzietnych, w moim odczuciu, była pełna jadu, zawiści i zazdrości, że Pani już nie może być tak swobodna. Aż ciśnie się porównanie „skoro ja nie mogę, innym też nie wolno!” To żałosne. Oczywiście nie mam zamiaru demonizować sytuacji i postulować, że matki powinny siedzieć w domu, bo mają dzieci i nic im się już od życia nie należy. To nie prawda. Tylko fakt posiadania dziecka nie zwalnia nikogo z przestrzegania zasad współżycia społecznego, a w przytoczonej we wczorajszych „Faktach” sytuacji z lokalu, doszło właśnie do złamania takich reguł. Są zasady, które obowiązują absolutnie wszystkich, nawet małe dzieci, które też są częścią społeczności. A zadaniem odpowiedzialnych rodziców jest oswajać nawet takie maleńkie dziecko z obowiązującymi realiami. Już pomijam fakt, że moim zdaniem rodzice przebywający feralnego dnia z restauracji są wysoce nieodpowiedzialni. Już nawet nie chodzi o mocno niekulturalne zachowanie z pieluchą. Nie zabiera się małych dzieci w miejsca, które nie są dla nich dostosowane, bo jest to po prostu niebezpieczne. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że do takiego lokalu przychodzą rodzice z małym dzieckiem, są zajęci sobą, bo wyszli dla własnej przyjemności, a dziecko radośnie bryka po całej sali. Nagle idzie kelner z talerzem/szkłem/gorącą zupą/daniem, nie zauważy dziecka, potknie się, pokaleczy/poparzy siebie/dziecko/innych gości i kto wtedy jest winny ? Odpowiedzialny rodzic, gdy chce wyjść w takie miejsce, dba o to by pozostawić dziecko pod stosowną opieką osoby, która się nim odpowiednio zajmie gdy zechce jeść/wymaga przewinienia/będzie śpiące/zechce się bawić. Zabieranie ze sobą dziecka na siłę wszędzie nie przystoi myślącym rodzicom. Drogie Panie, wspaniale, że postanowiłyście się realizować jako matki, ale nie oczekuje za to nie wiadomo jakich nagród, podziękowań i przywilejów. Świat się nie zmieni tylko dlatego, że macie dziecko. Życzę sukcesów wychowawczych.

  • jack ramone

    Popieram wypowiedź, dziecko i jego kupa są integralnymi elementemi tego świata a nie dodatkami. Jesli na drzwiach nie ma kartki „zakaz wstępu dzieci” to dziecko ma prawo zrobic kupę i ma prawo do przewinięcia , nakarmienia itd.. Jeśli to komuś przeszkadz to moze sobie przecież iść z talerzem do WC lub do innej restauracji gdzie dzieciom nie wolno wchodzić. Rozumiem ile wysiłku musi włożyć matka aby wogóle w tej restauracji się znaleźć… Nie potrzeba „doceniania” ze strony innych a jedynie akceptacji dla normalności.

  • Micur

    Tak, są integralną częścią tego świata , ale w tym świecie wolność dziecka i jego kupy tam się kończy , gdzie zaczyna się moja wolność / jak to przytomnie stwierdził ktoś wcześniej / i funkcją restauracji jest serwowanie posiłków na sali, a nie w WC i nie sądzę aby szanowny Jack R. tam się wynosił z talerzem w takiej sytuacji. I nic Szanowny Panie nie rozumiesz w kwestiach wychodzenia z dzieckiem do restauracji, bo najlepiej o tym świadczy Pańskie rozumienie normalności. Szkoda gadać, to co…