Kiedyś znajomy, któremu przyznałam się, że jako dzieciak nigdy nie kwestowałam dla WOŚP, przytomnie zauważył, że nie ma się czym chwalić. Ale jak sobie dziś czytam rozmaite portale, to dochodzę do wniosku, że z moją młodzieńczą ignorancją mogłabym się spokojnie wysforować na czoło awangardy antyorkiestrowej, a właściwie anty-Owsiakowej, i paradować w koszulce: „Nie chodziłam z puszką, zanim jeszcze było to modne”. Sęk w tym, że nie chcę.

Z uwagą czytam od kilku dni (kilku lat właściwie) mniej lub bardziej zjadliwe głosy krytyki wobec WOŚP, bo lubię tych, co gwiżdżą, gdy inni klaszczą i takich, co zaglądają świętym pod spódnice. Tym bardziej, że dla mnie Owsiak nie jest żadnym współczesnym świętym. Nie oglądam relacji z Finałów, bo nie lubię chaosu i bełkotu, na Światełku do Nieba byłam raz w życiu i pamiętam tylko, że zmarzłam jak pies, a na Woodstoku prawdopodobnie zdechłabym  z nudy (zwłaszcza słuchając Zbigniewa Hołdysa, o nieba!). No i nie wierzę, że dostanie pokojowego Nobla 😉

Tyle, że to wszystko jest nieistotne. Ważne jest to, że mój synek, urodzony miesiąc przed terminem, właśnie dzięki Orkiestrze już w pierwszej dobie życia miał przesiewowe badanie słuchu, a przez kolejnych kilka dni był poddawany skutecznej fototerapii pod lampami z serduszkiem. Że jego nowonarodzeni, acz trochę mniej dorodni, koleżanki i koledzy mogli sobie wesoło leżeć pod cieplarkami, a piętro niżej 600-gramowa wcześniaczka żyła tylko dzięki inkubatorowi z logo Orkiestry. Dziękuję Opatrzności, że Mikrob nie musial i dziękuję jej również za tego pajaca w czerwonych portkach, bo prawdopodobnie dzięki niemu miałby większe szanse.

*Poniżej zdjęcie Mikroba na Hawajach ufundowanych przez WOŚP

IMG_0392

A ponieważ sama jestem beneficjentką działań Orkiestry, a większość zarzutów uważam za chybione, ośmielam się podjąć polemikę z chórem krytykantów, którzy twierdzą, że:

Że WOŚP wyręcza państwo w jego psim obowiązku zapewniania obywatelom opieki zdrowotnej na poziomie. I całe szczęście! Naiwnością jest wierzyć, że bez Orkiestry NFZ wydałby te miliony właśnie na dzieci czy seniorów (zwłaszcza, że ostatnio 15-krotnie obniżył wydatki na opiekę nad wcześniakami, sic!). No chyba, że ktoś popiera cierpienie i umieranie dla zasady.

Że Caritas, przez cały rok i od lat, w cichości swego serca zbiera znacznie więcej i się z tym nie obnosi. Chwała mu za to! Co kto lubi.

Że Finały Orkiestry są plastrem na sumienie i dają Polakom raz do roku rozgrzeszenie z tego, że na co dzień są filantropijni jak Adolf Hitler i dobroczynni jak Feliks Dzierżyński, a woluntarystycznie to umieją co najwyżej wynieść śmieci babci? Pewnie trochę tak jest, ale ponownie zapytuję, co z tego? Nie umniejsza to zasług Orkiestry, a przypuszczam, że ta zachęciła już parę osób do tego, by wrzucić do puszki albo powolontariuszować jeszcze kilka razy w roku.

Że idą na to nasze, podatników, pieniądze (bo transmisje w TVP, zaangażowanie samorządów, wojska, policji, straży pożarnej i ochrona Pani Prezydentowej, jak jej dzieci kleją serduszko). I bardzo dobrze. Na pewno są to lepiej wydane pieniądze niż na sprzątanie po kolejnym Marszu i Antymarszu Niepodległości, ustawce kiboli czy koncercie Madonny.

Że WOŚP jest faworyzowany przez władze i media, a inne szlachetne inicjatywy nigdy nie doprosiły się takiego medialnego szumu.  Nawet jeśli tak jest, choć przykłady Fundacji Anny Dymnej, która ma swój program w TVP, czy Szlachetnej Paczki (tu lista patronów medialnych SZP, że o udziale Prezydenta RP nie wspomnę) nieco jednak temu przeczą, to raczej nie wskutek nikczemnej zmowy układu rząd-media. Powodów jest wiele, ale głównym jest pewnie bezprecedensowa skala przedsięwzięcia i jej rozrywkowy charakter. Po prostu: rock’n’roll sells.

Że Orkiestra się skomercjalizowała i obrendowała – mam to gdzieś. Ja bym wzięła te pieniądze od samego diabła.

Wreszcie, że hałaśliwa i epatująca kolejnymi milionami organizacja charytatywna jest zaprzeczeniem idei dobroczynności, która winna być cicha, skromna i z prawicą nie wiedzącą, co czyni lewica. A jeżeli głośna i jarmarczna dobroczynność jest równie, albo bardziej, skuteczna?  Ja jestem za. Parę milionów Polaków też.

Na zarzuty o egocentryzm i megalomanię Owsiaka, nie chce mi się odpowiadać, bo one nie maja nic do rzeczy, a oskarżeniami o defraudacje czy niejasne powiązania między kwestami Orkiestry a Przystankiem Woodstock się brzydzę, bo nigdy się nie potwierdziły i życzę wszystkim instytucjom takiej finansowej transparentności.

Haters gonna hate, jak mówi staropolskie porzekadło. I proszę mi tu nie mydlić oczu oskarżeniami o szantaż emocjonalny.

My pozdrawiamy wszystkich Orkiestrowiczów (bo WOŚP, nie zapominajmy, to nie tylko Jurek Owsiak, ale przede wszystkim tysiące wolontariuszy i setki tysięcy darczyńców).

Sie ma! (niech stracę 😉 Oby Wasza Orkiestra grała do końca świata i o jeden dzień dłużej!

Dziękujemy za już i prosimy o jeszcze 🙂

podpisano,
Boska Matka i Mikrob ze zdrowym uchem

Pin It on Pinterest

Share This