Wyobraź sobie nie za mądrą kolorową gazetką, na co dzień zarabiającą na podsycaniu kobiecych kompleksów i marzeń o perfekcyjnym ciele i życiu, po to by na kolejnej stronie proponować kolejne niezawodne produkty przybliżające do upragnionego ideału. Jeśli wyrwać z niej reklamy suplementów na odchudzanie, kremów do depilacji i farb przykrywających prawdziwe kolory i faktury kobiecych ciał, to zostanie max 6 stron tekstu, z których 4 to i tak opisy diety (schudnij, Grażynko, pulpecie jeden!), przeglądy nowości modowych (nie możesz przecież chodzić ubrana jak kocmołuch w ciuchy z zeszłego sezonu!) oraz łóżkowych wygibasów (bądź zawsze chętna i gotowa, inaczej on cię rzuci dla chętniejszej!).

No więc jesteś sobie takim głupiutkim pisemkiem, niechybnie czującym na karku dyszenie wkurwionych młodych kobiet, które co prawda jeszcze nie nazwą się feministkami, ale jednak już bardzo czują, że z tym życiem o liściu jarmużu, po to tylko, by się podobać byle łajzie, ktoś je tutaj mocno dyma. Na kasę i nie tylko.

I teraz, uważaj. Pisemko dostaje życiową szansę, bo jego amerykańska matka robi miesiąc wcześniej zajebisty numer, z ikoniczną już okładką, na której cztery aktorki kultowego serialu GIRLS, który podbił serca kobiet na całym świecie swoim ciętym humorem i XXI-wieczną szczerą i przekonującą wizją kobiecości, pozują w całej swej zbyt-chudo-zbyt-pulchno-cellulitowej krasie i zbierają owację na stojąco oraz pławią się w szampanie za to, że nie dały się wyretuszować. Na okładce dobry mocny nagłówek: WOMEN. The Girls and other 50 female forces on owning Your Look. Your Body. Your happiness. Your future. (KOBIETY. „Dziewczyny” i 50 silnych kobiet o tym, że Twój Wygląd, Twoje Ciało, Twoje Szczęście i Twoja przyszłość należą do Ciebie – tłum. moje). I jeszcze, że to wydanie w 100% przygotowały kobiety.

No więc masz takiego gotowca i samograja. Wiadomo, że będzie kontrowersyjnie (super!), ale moc i słuszność są z Tobą, bo już nawet w Holywoodzie przyznają, że dosyć tego prasowania zmarszczek. Być może wreszcie ktoś zacznie traktować cię poważnie, być może przeskoczysz do ligi Cosmopolitana, który przynajmniej ma na koncie to, że oddał kobietom ich seksualność. No żyć nie umierać!

Bierzesz więc okładkę, kolorowa, fajnie, nie tam jakieś monochromatyczne dziwactwa i no-make-up herezje! Ale ten nagłówek, kurde… Kobiety? Silne? Przyszłość? I że niby tak – nie musisz się nikomu podobać? No nie wiem… Jeszcze pomyślą, że z nas jakieś lezbofeministki z zarośnietymi pachami. Albo, że nie potrzebują wcale tych 96 ze 100 stron reklam produktów na wypięknianie. Emancypacja emancypacją, ale bez przesady.

Zostaje: „HEJ DZIEWCZYNY! TY TEŻ JESTEŚ JEDNĄ Z NICH I MOGŁABYŚ BYĆ NA TEJ OKŁADCE”. Obleci, co nie? Jeszcze się zmieści MODOWE DIY. PRZERÓB DŻINSY I WYGLĄDAJ INACZEJ NIŻ WSZYSCY oraz NIETYPOWE KOLORY W MAKIJAŻU. WIOSNA 2017. A na dole i wciśniemy jeszcze WIRTUALNA RZECZYWISTOŚĆ. JAK BARDZO MOŻNA OSZUKAĆ SWÓJ MÓZG, żeby nie było, że jak dziewczyny, to od raz bez mózgu, hehe. He. No! Prawidłowo!

Oesu, jeszcze te, kufa, nogi… Ta gruba, to nie wiadomo po co tak świeci tym cellulitem, a te chude patyczaki też jakieś na beczce prostowane. Hmm… To może tu i tam się lekko wygładzi i będzie jak należy. Nikt i tak nie zauważy. Nie możemy przecież narażać naszych czytelniczek na widok prawdziwych, nieobrobionych w fotoszopie kobiecych ciał! Kto to widział! Gdy się przez tyle lat sączy do oczu zakłamane obrazy, nawet krótki przebłysk rzeczywistości może być niebezpieczny dla zdrowia i życia.  Lepiej nie ryzykować.

Et voila! Było:

16826130_1281396935231502_6490239100890076445_o

Jest:

16836709_1281396981898164_2765255596925754231_o

Find Wally!

Ja nie wiem, jak można to było tak spartolić. A jeszcze bardziej nie wiem, jak można się tak idiotycznie tłumaczyć:

Lena DunhamAllison WilliamsJemima KirkeZosia Mamet to co stało się na naszej okładce z Waszymi nogami jest okropne. Naszą intencją nie było poprawianie czegoś, co jest naturalne i piękne. Bierzemy pełną odpowiedzialność, za to, że na ostatnim etapie produkcja poprawiła to, co jest doskonałe i prawdziwe, a myśmy tego nie wyłapali. Sypiemy głowę popiołem i liczymy, że nam wybaczycie. Nie możemy cofnąć wersji drukowanej, ale w mediach społecznościowych i na www już naprawiamy nasz błąd.
Anna Jurgaś, redaktor naczelna i Zespół Glamoura, żródło: https://www.facebook.com/Glamourpl/posts/1281397288564800 

Jak bym była naczelną (a zdarzyło mi się być), to bym się tak ochoczo nie przyznawała, że nie dopilnowałam okładki i tematu numeru, a już na pewno bym sobie nie wycierała buzi abstrakcyjną „produkcją”, czyli, jak rozumiem, panem Heńkiem z drukarni, co mu się matryca omsknęła. Czy da się z tego wyjść z twarzą? No nie wiem. Można by teraz przez rok (albo już zawsze) wydawać pożyteczną, inspirującą gazetę o silnych, mądrych kobietach (o dziwo takie gazety też zarabiają). Empowermentu w Polsce mamy w końcu tyle, co kot napłakał. Ale do tego trzeba cokolwiek kumać z kobiecej siły i mądrości. Więc może już lepiej nie próbujcie, Kochane Glamour.

A tutaj linki do paru sensownych publikacji na temat fenomenu serialu „GIRLS” oraz jego mocno pokręconej, ale moim zdaniem jednak wspaniałej i barfzo zasłużonej twórczyni:

 

Pin It on Pinterest

Share This