Dawca spermy to nie ojciec? [wywiad]

Dawca spermy to nie ojciec? [wywiad]

„Wiele osób chciałoby dziś myśleć, że człowiek nie ma nic wspólnego z biologią, wszystko regulujemy sobie społecznie. Bo biologia jest czymś zwierzęcym, niegodnym. Ale czasem to ona zaczyna rządzić naszym postrzeganiem”. O różnicy między ojcostwem a dawstwem nasienia, tym, co sprawia, że jesteśmy rodziną oraz o odpowiedzialności za sprowadzanie na świat nowych ludzi, rozmawiam z Kamilem Bałukiem, autorem książki „Wszystkie dzieci Louisa”.

Najgorsza matka na świecie [wywiad]

Najgorsza matka na świecie [wywiad]

Ktoś bliski powiedział mi kiedyś, że w ogóle, nigdy nie powinnam zostać matką. I ja naprawdę, przez moją chorobę, zawsze czuję się złą matką.
O macierzyństwie w chorobie psychicznej rozmawiam z Aleksandrą, autorką bloga ROZSTROJONA.

Chcemy nadal rodzić po ludzku [wywiad]

Chcemy nadal rodzić po ludzku [wywiad]

„Jeśli minister mówi, że ta zmiana nic właściwie nie zmienia, to po co ją forsuje? I to wbrew wszystkim właściwie, bo żadne środowisko zajmujące się tematyką okołoporodową tego nie chce”. O bulwersujących zmianach w systemie opieki okołoporodowej rozmawiam z prezeską Fundacji Rodzić po Ludzku Joanną Pietrusiewicz.

Nie nam oceniać [wywiad]

Nie nam oceniać [wywiad]

„Położne, które pracują na oddziałach, towarzyszą tym kobietom przez wiele godzin. To czas długich, trudnych rozmów. W klinice, w której pracowałam, staraliśmy się zawsze okazać wsparcie. Nauczyły mnie tego moje starsze koleżanki i sama tak robiłam – to decyzja kobiety, która jest w sytuacji ekstremalnej, nie nam ją oceniać. Nigdy nie pozwoliłabym sobie na osądzanie, czy ta decyzja jest dobra czy zła, choć kobiety bardzo często o to pytają” – mówi mi dr n.med. Anna Michalik, położna, autorka pracy doktorskiej na temat przerywania ciąży ze względu na ciężkie nieuleczalne wady wrodzone.

Torcik

Torcik

Zapytałam nieopatrznie, czy któreś z dzieci nie ma jakiejś alergii. I oczywiście ma. Jedno. Panie zapewniały, że coś mu zorganizują i żeby sę nie przejmować. A ja się przejmuję. Widzę, wizualizuję sobie buzie umazane malinowym kremem, rumiane i szczęśliwe. A w kącie tę jedną w podkówkę, grzebiącą widelcem w czerniejącym bananie.

Postrzyżyny

Postrzyżyny

Od niedawna Mikroba strzygę sama. Dawniej zdarzyło nam się pójść ze trzy razy do prawdziwego fryzjera, a nawet fryzjerki. Była szybkoręka pani Basia z kolorową peleryną i „podejściem do dzieci”. NIe za dobrze jej szło obłaskawianie bestii, choć dwoiła się i troiła. Dużo lepiej szło YouTube’owi. Raz nawet podrzuciliśmy Pani Basi zabawkę do fartucha, że niby ma nagrodę dla dzielnego pacjenta, ale pacjent jakoś nie wytworzył połączeń między fryzjerem a nagrodą. I biesił się niezmiennie.

Pin It on Pinterest