• To chyba pierwszy matkoboski wpis, z którym się nie jestem w stanie zgodzić.
    Wprawdzie wcześniej, w epoce przedzieciowej, faktycznie przypominaliśmy króliki czy nornice i potrafiliśmy nie wychodzić z łóżka przez dzień cały, co teraz jest zwyczajnie niewykonalne. Aleee… teraz, mimo że królują szybkie numerki, i tak cieszymy się nimi praktycznie codziennie. Przyznaję, że nie zawsze jestem w klimacie, czasem po prostu dopada mnie zmęczenie, ale wtedy najwyżej wybieramy opcję na leniuszka. Uważam, że to robi naprawdę dobrze dla związku i bardzo zbliża, nawet po dniu, kiedy ma się ochotę wspólnikowi w dziecku odgryźć głowę 😉 A poza tym, szczególnie na początku bardzo potrzebowałam tego, żeby znów poczuć się kobietą, a nie dziwną aseksualną istotą z szaleństwem w oczach i przepoczwarzonym po ciąży ciałem które, wbrew przykładom celebrytek po miesiącu wyglądających szałowo na czerwonym dywanie, zaczęło wyglądać przyzwoicie jakoś mniej więcej dopiero po pół roku 😉

    • admin

      Ależ ja niegdzie nie napisałam, że to niemożliwe albo się w przyrodzie nie zdarza! Bynajmniej 🙂 Sądząc jednak po entuzjastycznych komentarzach pod tym postem na FB stanowicie raczej wyjątek potwierdzający regułę. Tym bardziej winszuję :)))

  • Aneta

    Aniu,
    świetny tekst! Skoro polecasz, to może i ja się wybiorę, choć jeszcze jestem „przeddzieciata” 😉

    Pozdrawiam 🙂

    • admin

      Naprawdę! Kawałek fajnej rozrywki :)))

  • Najważniejsze jest wsparcie:
    – Ty, a myślisz, że ja jeszcze wiem, jak się to robiii…
    – Spokojnie, kochanie, to jak z jazdą na rowerze.
    ;>

    • admin

      <3

  • jakiś czas temu widziałem zwiastun i już wtedy pomyślałem, że muszę film zobaczyć. Wydawało mi się, że to będzie tylko taka ‚lepsza’ komedia, a tu proszę – drugie dno! Ha!
    🙂

  • Pingback: "Pani z przedszkola", czyli rodzic na wersalce - boska matka()