Nie pójdziesz z nimi, tam śmierć.

Nie puszczę cię na śmierć.
Niech wszyscy idą, nie pójdziesz,
niech wszyscy umrą, nie pójdziesz.
Nie patrz tak na mnie
tymi oczami.
Ja mam prawo. Ja walczę
o swoje życie. Nawet pies
ma prawo walczyć o życie.

Nie odpychaj mnie,
nie szarp drzwi.
Nie pójdziesz, nie pójdziesz, nie pójdziesz.
Niech wszyscy umrą,
nie pójdziesz.
Do nóg ci padnę,
nie pójdziesz.

Zabij mnie,
nie przejdziesz przez ten próg.

Anna Świrszczyńska, „Żona mówi do męża”, z tomu „Budowałam Barykadę”

To był mój pierwszy poród, było więc bardzo ciężko (…) Całe szczęście jednak jakoś się udało. Usłyszałam dziecięcy krzyk. Ogarnęło mnie uczucie ulgi i potworne wyczerpanie. Urodziłam syna, Stanisława. Był zdrowy. Nie wybrał sobie jednak najlepszego momentu do przyjścia na świat. Była bowiem pierwsza po południu 1 sierpnia 1944 roku. Cztery godziny do godziny „W”. Józek, mój mąż, gdy zobaczył niemowlaka, był zachwycony. Urodził mu się syn! A to dla mężczyzny jest bardzo ważne. Szybko jednak zaczął się zbierać. Ja byłam jeszcze w szoku po porodzie, byłam zdezorientowana, ale świetnie pamiętam, co wtedy mówił. – Kochanie, naprawdę strasznie się cieszę. Nasz synek jest po prostu cudowny, bardzo was oboje kocham. Ale sama rozumiesz, muszę iść do Powstania. (…) Józek poszedł do Powstania o trzeciej. Pocałował mnie i Stasia, uśmiechnął się i zamknęły się za nim drzwi. Ja zostałam z noworodkiem na ręku, siostrą i siedemdziesięcioletnim ojcem.

Halina Wiśniewska z domu Rybak, bohaterka książki Anny Herbich „Dziewczyny z powstania”, 2014

Halina Wiśniewska z synem Stanisławem na gruzach Warszawy w 1945 roku. (c) materiały wydawcy, Anna Herbich, „Dziewczyny z Powstania”; źródło http://wiadomosci.wp.pl/gid,16588762,kat,355,title,Dziewczyny-z-Powstania-Warszawskiego,galeria.html


Pewnego dnia dowódca plutonu rozkazał, aby sprowadzić mężczyzn do kopania rowów. Kiedy ich braliśmy, kobiety nas wyklinały „jesteście gorsi od SS, sami giniecie i jeszcze zabieracie nam bliskich!”. Podczas jednej z inspekcji Bora-Komorowskiego kobiety krzyczały: „Ty morderco naszych dzieci!”

Jan Ciechanowski, historyk, Służył w AK, brał udział w Powstaniu Warszawskim. Autor książki „Powstanie Warszawskie”

(…) Byliśmy najszczęśliwsi,
kiedy urodziłam syna.
Uczyliśmy go od dziecka słów:
Bóg, Honor i Ojczyzna.
I nastały ciężkie czasy, 
nikt nie wiedział, co nas spotka.
Byłam dzielna, gdy mówiłeś:
przyszedł czas się rozstać! 

Ref.:
Myślałam, że już jestem kobietą,
a ledwo byłam dziewczyną.
Dom był pełny, drzewo rosło,
wokół nic się nie liczyło.

Teraz wiem, że już jestem kobietą,
a ledwo byłam dziewczyną.
Dom jest pusty, drzewo uschło,
mój mąż i syn nie żyją.

Lilu, „Drzewo”, z płyty Morowe Panny, 2012

W ramach obywatelstwa rozumianego jako zaangażowane politycznie macierzyństwo podstawowym zadaniem kobiet była biologiczna i kulturowa reprodukcja wspólnoty narodowej: rodzenie i wychowywanie dzieci do tego, by odnalazły się w sytuacji walki narodowowyzwoleńczej, a więc przygotowywanie synów do roli żołnierzy, córek zaś do roli lojalnych żon i matek. Poświęcając swoje dzieci dla sprawy narodowej, kobiety miały przy tym przeżywać swoje cierpienie w wyraźnie określonych przez dyskurs narodowy ramach: rozpacz nad osobistą stratą nie mogła bowiem wziąć góry nad poczuciem wypełnienia dziejowej powinności. ”

Weronika Grzebalska, „Płeć powstania warszawskiego”, 2014

Ojcze Święty, my, kobiety polskie, walczymy w Warszawie, kierowane przez nasz patriotyzm i przywiązanie do ziemi Ojców naszych. Brak nam żywności i środków opatrunkowych. Twierdzy naszej bronimy już przez trzy tygodnie. Warszawa jest w gruzach. Niemcy mordują rannych w szpitalach. Kobiety i dzieci pędzą przed czołgami. Nie są przesadą wiadomości, że na ulicach Warszawy walczą dzieci, niszcząc czołgi nieprzyjacielskie butelkami z benzyną. My, matki, patrzymy na naszych synów, którzy giną za wolność i za naszą ziemię. Nasi mężowie, synowie i bracia walcząc do dnia dzisiejszego nie mają praw i nie są uznani za kombatantów. Ojcze Święty, nikt nam nie pomaga. Armie rosyjskie już od trzech tygodni stoją u bram Warszawy, nie posuwając się z pomocą ani kroku. Z Anglii dopiero teraz otrzymujemy pomoc, jednak w znikomej ilości. Świat nie chce wiedzieć o naszej walce. Jedynie Bóg jest z nami. Ojcze Święty, Namiestniku naszego Pana i Władcy, jeśli nas usłyszysz, udziel błogosławieństwa Bożego kobietom polskim walczącym o Kościół i Wolność.

Apel kobiet polskich do papieża, Warszawa 1944, Źródło: Norman DaviesBoże igrzysko, wyd. Znak, Kraków 2008, s. 940

(…)

Któraś serce jak morze rozdarła
w synu ziemi i synu nieba,
o, naucz matki nasze,
jak cierpieć trzeba.

(…)

Krzysztof Kamil Baczyński, „Modlitwa do Bogarodzicy”,  (23 IV 1944)

 

Pin It on Pinterest

Share This