Podsumowanie tego, co mi sie zdarzyło w minionym roku pewnie Was mało obchodzi (i się nie dziwię), chcę się jednak z Wami podzielić kilkoma moimi tegorocznymi zachwytami. Tych kilka „zjawisk” sprawiło, że mimo ponadstandardowej liczby rozczarowań, źle zainwestowanej pracy i skomplikowanych złamań serca, kończę 2014 z poczuciem, że było dobrze, a będzie tylko lepiej! Oto dlaczemu:

1. boskamatka.pl
Najlepsza, najpożyteczniejsza robota, jaką kiedykolwiek wykonywałam. Serio. Dała i daje mi to, do czego zawsze i wszędzie tęskniłam – poczucie sensu i wpływu. Na mały kawałek świata. Na parę osób. Czyli strasznie dużo. Pisanie dla Was (a może dla siebie, kto to wie…) to ogromna frajda, bycie czytaną – wielkie wyróżnienie, bycie komentowaną i dyskutowaną – niebywały splendor&chwała. Plus codzienna dawka autorefleksji i pomyślunku nad światem. Plus darmowa poradnia. Plus grupa wsparcia. Plus, plus, plus! Same plusy!

2. Nowi znajomi

Punkt 2 łączy się ściśle z punktem 1 – poznałam w tym roku wielu pięknych, inspirujących ludzi i to głównie w związku z blogowaniem. Przede wszystkim Kasię – moją siostrę z komputera, matkę Mikrobowego bliźniaka, z którą przegadałam długie godziny o rzeczach ważnych i potrzebnych, wypiłam litry herbat i zjadłam tony ciastek. Z którą razem rozkminiałyśmy na gorąco nasze macierzyństwo, co niezwykle wiele mi dało i stało się inspiracją dla co najmniej kilku spośród opublikowanych tu tekstów.
Po drugie, Taką Sobie Matkę – jedyną blogerkę, którą moglabym jeść łyżkami, z którą tak mi po drodze, że tłumaczy to jedynie fakt, że dziewczyna jest ze Śląska i robi w języku, a jak wiecie połowę serca od paru lat mam czarną i też gmeram w słowach, kiedy tylko mogę. Czekam na nasze spotkanie, choć jednocześnie się go boję – takie przyjaźnie epistolarne zwykle w realu kończą się źle, ale niech tam!

Po trzecie, moi inspirujący rozmówcy, o których się ledwie otarłam, a już dmuchnęli mi w żagle i nadali rozpędu mojemu myśleniu i pisaniu: Agnieszka, która pozwoliła uwierzyć, że to, co piszę, może być jakoś istotne. Karolina i Piotr, którzy podrapali mnie w to najbardziej swędzące miejsce w mózgu odpowiedzialne za marzenia o życiu wokół czytania i pisania. Wreszcie Konrad, którego zesłały niebieskie anioły, wtedy gdy zwątpiłam.

3. Starzy przyjaciele

Byli. Pytali tyle, ile potrzeba i potrafili o nic nie pytać. Cierpliwi i wyrozumiali wobec moich i naszych kolejnych karkołomnych projektów i poronionych emocjonalnych inwestycji. Skoczyli ze mną na główkę, stanęli murem, gdy basen okazał się pusty. Okazali lojalność, życzliwość, serdeczność i nie chcieli nic w zamian. Zawsze będę o tym pamiętać. A z imion nie wymienię, bo Wy i tak wiecie, że to o Was.

4. Działka

Mój i nasz cudowny kawałek gleby w środku miasta. Nasze marchewki i pomidory. Źródło ogromnej satysfakcji i niemniejszej frustracji. Absolutny zakup roku. Dekady. Ćwierćwiecza! Must have. Każdy człowiek powinien mieć swoją 😉

5. Mikrob i Tata Mikroba, czyli Adaś i Krzyś

Moje dwa zdroje życiodajne. Źródła niewyczerpanej, nieopisanej radości i dumy. Rezerwuary czułości. Zbiorniki retencyjne spokoju. Zapory przeciw złu całemu. Moje stado. Moja twierdza.

 

 

 

 

Pin It on Pinterest

Share This