• Polecam książki Lisy See, autorki pozycji takich jak „Sekretny Wachlarz i Kwiat Śniegu”, „Dziewczyny z Szanghaju” czy „Marzenia Joy” 🙂 Czytając te powieści, przenoszę się w czas przełomu XIX/XX wieku w Chinach. Historie tam opisane dotyczą głównie kobiet, a dokładniej tego z jak często okrutnymi i bezwzględnymi tradycjami musiały się mierzyć, jak walczyły o zachowanie swojej godności, nie tracąc przy tym tej zwykłej,prostej nadziei, że kiedyś będzie lepiej.pozdrawiam 🙂

  • obie książki trafiają na listę „do przeczytania”! dziękuje za źródło inspiracji 🙂

    • Obie są do wygrania 🙂 powalcz!

      • Hmmm… Kiedy myślę o tym, czego można nauczyć się od dzieci to na pewno ich radości życia, gracji, sposobu w jaki emanują energią (idealizuję?) Może warto poczytać Dickensa – który pisze o tym, jak szybko każemy dzieciom dorastać i brutalnie wprowadzamy je w świat. Może warto sięgnąć po „Świat Zofii” – historię 15-latki, która dzięki podróży po świecie filozofii odkrywa siebie (i dowiaduje się dlaczego każde dziecko to filozof). Może warto obejrzeć Spirited Away – przepiękną opowieść o dzielnej Chichiro, która okazuje się mądrzejsza od rodziców? Tyle przychodzi mi do głowy 🙂

  • enanki – miłośniczka psów :)

    a ja przewrotnie.. polecę poradnik.. choć nie dla mam.. a dla trenerów/posiadaczy psów.. 🙂 „Zapomniany język psów” to trochę opowieść a trochę historia o tym, jak uczyć się słuchać, dostrzegać, to co wypowiadane jest w innym języku niż werbalnym (gdy nie ma dostępu do słów).. Autorka w dzieciństwie straciła psa, najukochańszego.. pies stał się agresywny i konieczne (z tamtego punktu widzenia) było uśpienie psa, by nie zagrażał ludziom.. po wielu latach, nie mogąc zapomnieć o traumie z dzieciństwa, dojrzała już kobieta zaczyna uczyć się komunikacji z psami.. a wykorzystuje do tego swoje doświadczenia macierzyńskie.
    Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to nie tylko piękna opowieść o porozumiewaniu się ze Jan Fennell zwierzętami.. ale z każdą istota, która nie rozumie naszej mowy.
    Pozdrawiam.
    PS. Nie fejsbukuję i nie tłituję. A gdybym miała wybrać.. to zdecydowanie Krasnoludki.. 🙂

    • Bardzo interesująca rekomendacja i na pewno niezwykła książka 🙂 Nie mogę jej niestety uwzględnić w konkursie, bo nie spełnia kryterium „nieporadnikowości” 🙁 Na pewno możesz polecić coś jeszcze i zawalczyć o „Krasnoludki” 🙂

      Pozdrawiam,
      BM

  • Polecam książkę „Dziennik Taty” Tomasza Kwaśniewskiego, głównie dlatego, że niejednokrotnie uśmiałam się do łez, gdy ją czytałam 🙂 Momentami relacja tytułowego Taty jest przerażająco prawdziwa.To opowieść początkującego rodzica o wzlotach i upadkach posiadania dzieci.Takie spojrzenie prawdzie w oczy w kontekście rodzicielstwa 😉

  • Dziękuję za inspirację (kibuc 🙂 i korzystając z okazji nominuję CIę do Liebster Blog Award, choć myślę, że tego nie potrzebujesz :). Jesli masz ochotę, przyłącz się do zabawy. Szczególy : http://burzowechmury.wordpress.com.
    Pozdrawiam !

  • A co do rekomendacji…
    Zdecydowanie „Piaskowa Góra” Joanny Bator. O matce. O córce. O marzeniu matki, aby córka przeżyła to życie, którego jej samej przeżyć się nie udało. O dwóch totalnie różnych światach. O nieustannym zadziwieniu, jak różne mogą być matka i córka. O ciąglości. O potrzebie uczucia kontynuacji, bycia częścią czegoś (rodziny?). O odwadze bycia innym, poszukiwania własnego sensu. O tysiącach drobiazgów, drobnych zdarzeń, które pozostawiają na nas ślad, czasami piętno. Kształtują nas. O miłości. O tym, że pięknie jest żyć. Zawsze. Polecam !

  • Spirited Away – po trzykroć TAK. Do listy dodałabym jeszcze PONYO (z tego samego studia filmowego). O dziewczynce, która urodziła się rybką, o dziecięcej, wielkiej przyjaźni, o społeczności, w której kilka pokoleń a każde pokolenie potrzebne 🙂

  • O, ja niestety jestem uzależniona od książek od dzieciach. O tym, jak inaczej można na nie patrzeć, słuchać, wychowywać nie wychowując. Jak inaczej z nimi żyć od tego, jak żyli z nami nasi rodzice. Moje przyjaciółki załamały już ręce nade mną widząc kolejną książkę Juula w mojej torbie. Ale nareszcie – udało się! Usypiając dzieci przeczytałam ostatnio „Ciemno, prawie noc” Bator. I było cudownie. Znowu byłam małą dziewczynką, a nie matką. Polecam, fajna przygoda. Przypomniałam sobie jak dobrze jest przenieść się w inne światy, nawet lekko przerażające.

  • Po długim procesie tentegowania w głowie postanowiłam nagrodzić Burzę i Katarzynę Wiekierę 🙂 (szczegółach w mailach, które Wam wysłałam)
    Wszystkim uczestniczkom dziękuję serdecznie za udział i będę wdzięczna za inne książkowe rekomendacje. Zawsze, nawet poza konkursem 😀